Meksykańska fiesta w krakowskim Taco Mexicano, czyli przeminęło z wiatrem… i raczej już nie wróci

meksykanskaOsobiście od bardzo dawna jestem fanem kuchni meksykańskiej. Ale meksykańskiej fieście w Taco Mexicano mówimy nie.

Kuchnia meksykańska

W zasadzie była to pierwsza – rzecz jasna po domowej, polskiej kuchni – która podbiła moje serce i zainspirowała do zagłębienia się w całą otoczkę, kulturę i ducha jedzenia. Kuchnia ta zawsze kojarzyła mi się z orzeźwieniem, sytością, pięknymi kolorami, radością, bogactwem smaków i wzbudzała we mnie marzenia o wycieczce do Meksyku szlakiem lokalnych potraw. Dlatego postanowiłem pokazać całą tą „magię” mojej drugiej połówce i zabrałem ją do niegdyś mojej ulubionej restauracji – Taco Mexicano przy ul. Poselskiej.

Wspomnień czar

Taco Mexicano jakie pamiętam z dawniejszych czasów była miejscem obłędnym. Genialne smaki, świetne produkty bardzo wysokiej jakości, piękny a zarazem luźny wystrój, mówiąc krótko – namiastka Meksyku w Krakowie. Nawet słynny podróżnik Wojciech Cejrowski na facebook, którego odcinki o Meksyku lubiłem najbardziej, zachwalał kilka lat temu Taco, jako jedną z dwóch najlepszych w Polsce restauracji Meksykańskich. Ja sam przez ostatni czas jakoś nie miałem okazji wybrać się tam ponownie i nie raz odwlekałem ten plan. Z czasem zaczęły mnie zniechęcać coraz to bardziej negatywne komentarze na temat tego miejsca. I nie były to przypadki odosobnione. Ciągle przybywało narzekań, że Taco Mexicano to już nie to miejsce, że zła obsługa, że stare produkty, że nie dobre, że czort wie co jeszcze… Postanowiliśmy więc zmierzyć się z tym wyzwaniem wspólnie i sprawdzić co dzieje się tam naprawdę.

Duże rozczarowanie

Niestety… ze łzami w oczach i bólem sercu musimy przyznać, że komentarze negatywne są uzasadnione. Pierwszą rzeczą jaka nas zaskoczyła była lekko „sfochowana” obsługa. Pani przyjmująca zamówienie trochę marudziła, syczała, udawała, że nie dosłyszy, ale nawet byłbym w stanie to zrozumieć, bo każdy może mieć gorszy dzień, ale jak pokazywały wpisy niezadowolonych klientów to tutaj chleb powszedni. Na przystawkę zamówiliśmy Queso, aceitunas y chorizo (Ser wędzony, oliwki, chorizo w oliwie i ziołach) oraz Empanadas de queso (Ser panierowany). Było to kiepskie, bezpłciowe i bez smaku. Sprawiało wrażenie, że było przygotowane na starych produktach co potwierdzała wyschnięta na wiór roszponka robiąca za wyściółkę dla panierowanego sera.

Dania

Jako główne danie poprosiliśmy o to co lubiłem tu najbardziej czyli Fajitas na gorącej patelni z pysznym ziemniaczkiem, guacamole, tortillą… kilka razy śniło mi się to po nocach. Niestety po tej wizycie z pewnością pozbędę się tego snu na zawsze. Wizualnie zmieniło się niewiele, bo sposób podania był taki jak pamiętam, ale smakowo… kiepściutko. Wszystko bez smaku, zwłaszcza guacamole które uwielbiam, a które było już mocno brązowe. Mięso też niczego nie urywało, a na dodatek było przesolone. Takie ładnie podane, bezpłciowe „coś”… Na szczęście całe złe wrażenie uratowała Margarita Drink. Szkoda. Wielka szkoda. Szkoda ogromna, bo to miejsce było dawniej czymś genialnym – swego rodzaju wehikułem, przenoszącym do Meksyku.

Reasumując

Niestety jedynymi rzeczami jakie ostały się po tym wspaniałym wehikule są wystrój oraz fistaszki robiące za czekadełko. Reszta bardzo mocno podupadła i najwidoczniej sama przeniosła się jakimś cudownym wehikułem w nieznane miejsce. Mamy tylko nadzieję, że uda nam się to miejsce jeszcze kiedyś odnaleźć, ale jedno jest pewne – w Taco Mexicano Meksyku już nie zaznacie.

Taco Mexicano
ul.Poselska 20, Kraków
https://www.facebook.com/tacomexicano/

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*