Pusta knajpa, schowek w kiblu i Pad Thai z bazylią czyli jak się jada w O-REN Sushi

O-REN Sushi

o-renOstatni wpis miał być naszym ostatnim w 2016 roku, jednak wczorajsza wizyta w pobliskim O-REN Sushi (ul. Przemiarki 23A) spowodowała, że z relacją z tego miejsca po prostu nie wolno nam zaczekać. A miało być tak pięknie…

Z O-REN Sushi znamy się od dawna

Nasza przygoda z O-REN Sushi zaczęła się dobrych parę miesięcy temu, jednak do tej pory znaliśmy się tylko „z dowozu”. Ilekroć przyszła nam ochota na sushi, ochoczo sięgaliśmy po portal Pyszne.pl i w ciemno zamawialiśmy Zestaw Czarnej Mamby number 2. Składa się on z 28 sztuk sushi, w tym m.in. nieziemsko pysznych futomaki z pieczoną rybą maślaną i dwóch nigiri z łososiem i tamago. Niebo w gębie! Wszystko smaczne, świeże i w ilości, która w sam raz zaspokoi potrzeby dwóch głodomorów jakimi – nie oszukujmy się – jesteśmy 😉 Do tego zamówienie przywiezione na czas, przez zawsze uprzejmego dostawcę. Żywcem nie ma się do czego przyczepić! Jednak co nam strzeliło do głowy, żeby tego dnia wybrać się do O-REN Sushi osobiście, do tej pory nie wiemy. Może to przez tę pogodę, gwałtowne ocieplenie, które zachęciło nas do pożegnania się z ciepłym kocem i wyjścia na zewnątrz. A może to przez ten dziwnie leniwy czas między Świętami a Sylwestrem?

Kraj kwitnącej wiśni po polsku

Wnętrze O-REN Sushi jest… zimne. Niby czysto i przestronnie, ale jakoś tak ascetycznie zarazem. Wchodzisz tu, zamawiasz, zjadasz i wychodzisz. Raczej nie rozsiadasz się z przyjaciółmi, by przez kilka godzin delektować się smakiem sushi i zamówionej do niego butelki wina. Na ścianach trzy błahe obrazy, z których sądząc po zdjęciach na Facebooku O-REN Sushi, właściciele są bardzo dumni. Wielki czarny bar, niewygodne twarde krzesła, a na stołach królują papierowe maty, serwetki sztuk dwie w byle jakim plastikowym serwetniku i dwa rodzaje sosu sojowego w oryginalnych butelkach producenta. Jedynym japońskim akcentem, który rzuca się w oczy zaraz po przekroczeniu progu O-REN Sushi jest śliczny parawan. I to by było na tyle jeśli chodzi o kraj kwitnącej wiśni. Tym bardziej że w tle leci Beyoncé na przemian z wakacyjnym hitem sprzed lat autorstwa Gustavo Lima Con Neymar pt. „Balada”. Dla niewtajemniczonych, to ten denny kawałek w którym w refrenie śpiewa się: „Tchê tcherere tchê tchê„.

Tajemnicze pomieszczenie

I na koniec łazienka, która wita wstawionymi do niej krzesłami. Więc do końca nie wiesz, czy aby na pewno dobrze trafiłeś za potrzebą, czy może jednak pomyliłeś drzwi i trafiłeś do pomieszczeń gospodarczych owej restauracji. Obok krzeseł wielkimi literami napis, że sąsiadująca z nimi umywalka nie działa. Włącznika światła też nie uświadczysz. Wchodzisz więc głębiej, by po przekroczeniu kolejnych drzwi wreszcie trafić do kibla (pardon my French). A tam serdecznie wita cię pospolita ściecha, nie posprzątana przez sfochowaną panią kelnerkę, która jest cholernie zajęta ogarnięciem sali pełnej… powietrza.

Sushi, Ramen, Curry, Pad Thai – gdzie jesteśmy?

Po takim wstępie odechciewa nam się czegokolwiek, jednak skoro już się pofatygowaliśmy i ruszyliśmy nasze cztery litery razy dwa z naszego m-ileś-tam, czas zabrać się za studiowanie karty. Początek menu w O-REN Sushi zapowiada się całkiem nieźle. Sushi takie, śmakie, do tego zestawy lunchowe w całkiem rozsądnej cenie. Aż wreszcie docieramy do miejsca w którym nie ma już odwrotu, miejsca w którym Japonia bezpardonowo zostaje zastąpiona smakiem Indii i Tajlandni. Bo jest tu i curry drobiowe/warzywne/krewetkowe, ramen-burger (co to niby jest?!), no i tajskie Pad Thai z kurczakiem lub krewetkami do wyboru.
Silniejsza połowa tego bloga bez wahania zamawia Lunczyk u Kill Billa numer 9, czyli uramaki ebi tempura, uramaki z rybą maślaną i hosomaki z tuńczykiem (negitoro maki) w cenie 30zł. Ładniejsza zaś, jak zawsze gdy ma za duży wybór, zaczyna mlaskać i kombinować i w końcu ląduje z Pad Thai z krewetkami za jedyne 35zł i lampką czerwonego Montepulciano.

Pad Thai – narodowa potrawa Tajlandii

Pad Thai to flagowe danie Tajlandii, serwowane dosłownie na każdym rogu ulicy, czyli klasyczny azjatycki street food. Owszem zdarzają się lepsze, zdarzają się gorsze dania. Jednak baza pod to danie jest niezmienna a składa się przede wszystkim z płaskiego makaronu ryżowego, tofu, jajka, pulpy tamaryndowca, szalotki i czosnku, chili, kiełków, w tym wypadku krewetek i orzeszków. Oryginalny przepis i zdjęcie potrawy znajdziecie poniżej, z książki przywiezionej z Tajlandii jakieś 2 miesiące temu. Istnieje wiele wariacji na tema tego dania. Można je przyrządzić z kurczakiem lub warzywami. Jest bardzo aromatyczne i idealnie zbilansowane: nie za słodkie, nie za kwaśne, nie za słone, nie za mdłe.

Znajdź różnicę

To co zostało nam podane jako Pad Thai w O-REN Sushi widać na zdjęciu powyżej. Jak widać tylko makaron się zgadza. Niejadalne, tłuste, kwaśno-słodkie coś, co nawet nie leżało obok Pad Thai. Złożone z krewetek sztuk trzy, teoretycznie wyczyszczonych chociaż gówno (ponownie pardon my French) z ich jelit zostało szczodrze rozsmarowane po całej krewetce i usmażone. Do tego dwa pomidorki koktajlowe, solidna porcja cebuli, kilka plastrów czerwonej papryki i całe sadzone jajo (!). Całość ozdobiona… uwaga, siedzicie? Trzema listkami bazylii… (sic!). Przypomnijmy jeszcze raz cenę tego dnia: 36zł. Ręce opadają.

Reasumując

Z Lunczykiem silniejszego sprawa wcale nie miała się lepiej. To co zostało mu podane nijak nie miało się do opisu w karcie. Gdy postanowiliśmy sprawdzić z menu, czy aby przypadkiem pan kucharz nie pomylił zamówień (z powietrzem), okazało się, że przy jego stanowisku leżała karta otwarta dokładnie na stronie z Lunczykiem. Jasno z tego wynika, że facet nie ma pojęcia o tym co robi. Do tego brak miseczki na sos sojowy. I w sumie jedyne co się im udało w O-REN Sushi, to piwo Kormoran… bo wino też okazało się kwachem, o czym nawet nie mogliśmy poinformować kelnerki, która przez cały ten czas (dość długi, jak na pustą knajpę) chowała się przed nami w kuchni. Aż kusiło, żeby wstać i wyjść bez płacenia.

O-REN Sushi
ul.Przemiarki 23A, Kraków
http://www.o-ren.pl/

O-REN Sushi O-REN Sushi

 

 

 

 

 

O-REN Sushi

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*