Nota Resto by Tomasz Leśniak w Krakowie, czyli smakujemy dania szefa kuchni Reprezentacji Polski

Do Nota Resto trafiliśmy przypadkiem, spacerując po Rynku zwyczajnie po ludzki zgłodnieliśmy, więc zaczęliśmy szukać nietuzinkowego miejsca, w którym jeszcze nie byliśmy, a które zaciekawiłoby nas czymś niecodziennym. I tak trafiliśmy do restauracji Tomasza Leśniaka, szefa kuchni Reprezentacji Polski w piłce nożnej.

Słów kilka o Nota Resto

Tego dnia usiedliśmy na zewnątrz, zajmując mały stolik przy wejściu do restauracji. Ale jeżeli wolicie usiąść w środku, lub pogoda nie pozwala wam delektować się ciepłym wieczorem, to w Nota Resto znajdziecie mnóstwo miejsca. Restauracja podzielona została na kilka jasnych i przestronnych sal. Do tego przepiękny ogródek i odkryta kuchnia. Całość utrzymana w beżach, z miłymi dla oka błękitnymi akcentami oraz dopieszczona wielkimi lampami i powiększającymi przestrzeń lustrami. Jednak co najważnejsze, miejsce to nie przytłacza ani nie onieśmiela. Warto dodać też, że Nota Resto to nie tylko Tomasz Leśniak. To również ciężka praca pozostałych kucharzy – Krzysztofa Jaśko oraz Radosława Marcińczyka. A patrząc po zdjęciach na funpage restauracji, panowie całkiem dobrze bawią się przy gotowaniu, a to co wychodzi spod ich ręki jest naprawdę pyszne. Ale po kolei. W oczekiwaniu na nasze zamównie zostaliśmy poczęstowani czekadełkiem: wypiekanym na miejscu pieczywem oraz masełkiem z przyprawami, zawiniętym w skrawek gazety. Fajny pomysł na urozmaicenia tak prostego poczęstunku. No i co najważniejsze: obsługa! Nieziemsko miła, naturalnie uprzejma. Zawsze chętnie doradzi i opowie o daniach z karty, a przy tym jest nienachalna. Żadka cecha we współczesnym świecie.

Tymczasem w karcie

Menu w Nota Resto zachwyci was swoją wyjątkowością, ale nie przytłoczy objętością. W przystawkach znajdziecie m.in. tatara na ciepło (sic!) czy comber z jelenia w sosie z czarnego bzu. Do tego różne rodzaje makaronu, które możecie w dowolny sposób zestawiać z przygotowanymi przez kucharzy sosami: np. masełkiem truflowym ze stepowym borowikiem, czy sosem szafranowym z owocami morza. Steki: polski sezonowany rostbef, polska polędwica wołowa i Rib Eye Argentyna. Jednak tego dnia silniejsza połowa tego bloga skusiła się na „BB” burgera BENE 100%, a pod jego nazwą krył się burger z polskiej wołowiny, podany z boczkiem, sałatą, korniszonem, pomidorem oraz czerwoną cebulą. Klasyk. Jednak to co nadało temu daniu niezwykłości, to Guacamole oraz ser Bursztyn. Całość serwowana z salsą pomidorową oraz frytkami Bene. Fajnie podany, a smaki poszczególnych składników przenikały się idalnie. Jeden z lepszych burgerów, jakie jedliśmy w tym roku.

Oczywiste składniki w nieoczywistych kombinacjach

Ładniejsza połowa tego bloga skusiła się na pierogi z kaczką i kasztanami, w „szarym” sosie z jabłkami i majerankiem. I było to naprawdę ciekawym kulinarnym przeżyciem. Lekko słodkie danie, z idealnie wyrobionym ciastem na pierogi – nie za cieńkim, nie za grubym. Do tego farsz, który nie był ani suchy (co jest ważną umiejętnością przy kaczce), ani mdły (kasztany). Całość przepięknie podana, w towarzystwie zielonych liści i kolorowych kwiatów jadalnych, z plastrami boczku na wierzchu. Do tego lampka prosecco i wieczór można uznać za udany.

Słodkie zakońćzenie

Na koniec skusiliśmy się jeszcze deser, po wcześniejszym szczegółowym omówieniu każdego z nich przez kelnera, we finale zdecydowaliśmy się na sernik Pascha z rodzynkami, nasączonymi Stroh, z suszonymi owocami i orzechami. Wartym uwagi jest fakt, że w Nota Resto deser ten przygotowywany jest od podstaw, i to dosłownie! Bowiem ser do jego przygotowania robią samodzielnie. Całość podana w towarzystwie suszonych śliwek i pięknych, żółtych płatków kwiatów. A w smaku jest po prostu obłędny. Lekki, a zarazem idealnie kremowy, po prostu rozpływa się w ustach.

Z kolei ładniejsza połowa tego bloga skusiła się na bezę Pavlova z owocami i sosem porzeczkowym. Przepięknie podaną, w towarzystwie truskawek, borówek, malin oraz płatków kwiatów i plastrów białej czekolady. Prawdziwa radość dla oczu jeszcze większa przyjemność dla podniebienia.

 

Reasumując: magiczne miejsce, które swoim wystrojem zaspokoi nawet najbardziej wybredne gusta. Arcymiła, świetnie znająca kartę obsługa. Przepyszne, fantazyjnie skomponowane, ale nie przesadzone dania. Chce się tam wracać.

Nota Resto by Tomasz Leśniak
ul.Św. Krzyża 17, Kraków
https://www.facebook.com/notaresto/

2 Comments

  1. Słyszałam i muszę się koniecznie wybrać przy najbliższej okazji! mam nadzieję, że uda mi się w przyszłym miesiącu. 🙂 Ja ostatnio tak się natknęłam na restaurację piwnica pod złotą pipą – chodziliśmy po rynku i minimalnie zboczyliśmy, zaintrygowała nas nazwa, weszliśmy, a tam dosłowny powrót do przeszłości. i klimat i kuchnia prawdziwie staropolska! po prostu magia 🙂

1 Trackback / Pingback

  1. Pierwsze urodziny Karta czy gotówka - Karta czy gotówka - blog o restauracjach, recenzje restauracji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*