Restauracja Wręga na krakowskim Kazimierzu, głodni z niej nie wyjdziecie

wregaNiedawno pisaliśmy o naszej mało przyjemnej wizycie w pewnej greckiej restauracji, gdzie udaliśmy się by uzupełnić spore „niedobory żywieniowe”, wywołane jakże intensywnym dniem w pracy.Dlatego dla kontrastu chcemy tym razem podzielić się wrażeniami z innego naszego wypadu, który w podobnych okolicznościach zakończył się dla odmiany dużym sukcesem i uważamy, że powinien być wzorem dla owej feralnej knajpy – przed wami Restauracja Wręga.

Restauracja Wręga

Odwiedziliśmy Wręgę, która znajduje się na krakowskim Kazimierzu przy ul. Józefa. Na wejściu, ogromnym szczerym uśmiechem powitała nas miła i wesoła kelnerka, która wskazała nam w tę nieco barową pogodę wolny stolik wewnątrz lokalu. Sam lokal może nie zachwyca specjalnie wystrojem, bo główną inspiracją był prawdopodobnie przypadek, ale na nic innego nie mogliśmy narzekać. W tym miejscu pewnie zabrzmimy bardzo subiektywnie, gdyż oboje jesteśmy osobami palącymi, ale bardzo miło znaleźć się w miejscu, gdzie przy dobrym jedzeniu, miłej obsłudze i smacznym piwku można jeszcze dodatkowo delektować się papieroskiem. A wszystko to za sprawą dobrej wentylacji. Taka możliwość ma w sobie jeszcze jedną świetną zaletę, gdyż zwyczajnie odstrasza rodziny z rozwydrzonymi i krzyczącymi dzieciakami z którymi rodzice bardzo, bardzo często w restauracjach sobie nie radzą. A powinni, bo restauracja to nie plac zabaw i warto aby wszyscy w końcu sobie to uświadomili. Warto też wspomnieć, że we Wrędze dużo się dzieje: wernisaże i koncerty są tu chlebem powszednim, a sporych rozmiarów ogródek zachęca do spędzenia tu długich letnich wieczorów w gronie przyjaciół.

Uśmiechem do klienta

Kolejną rzeczą która nas zachwyciła był fakt, że obsługa restauracji stołowała się przy stoliku obok. Według nas bardzo dobrze świadczy to zarówno o serwowanym w lokalu jedzeniu jak i o właścicielu, który ma ludzkie podejście do swojej załogi. Urzekła nas też scenka, w której sam właściciel (a może menadżer) podprowadził do stolika państwa, którzy mieli we Wrędze rezerwację. Rzadki widok. Wróćmy jednak do jedzenia.

Tymczasem w karcie

Skoro nawiązaliśmy we wstępie do pewnej greckiej restauracji, to oczywiście wybór nie mógł być inny niż mięso. Dlatego zdecydowaliśmy się na Półmisek wawelski dla dwóch osób, czyli solidną porcję mięcha (grillowany schab, boczek, filet z kurczaka, kiełbasa, górski ser z żurawiną). Do tego frytki i zestaw surówek. Pycha! Prostota podania, bez zbędnych dekoracji z czapy w postaci różyczki z marchewki czy innych wynalazków w tym stylu, tak bardzo ostatnio popularnych wśród krakowskich restauratorów. Tylko decha, na niej mięcho i dodatki. Krótko i na temat. Wszystko świetnie przyprawione i wysokiej jakości, a do tego wielka porcja, która zahamowała nasz apetyt aż do śniadania.

Reasumując

Gorąco polecamy Wręgę i radzimy wziąć z niej przykład restauratorom, którym zależy aby goście nie wychodzili od nich głodni. Na pewno nie raz jeszcze tutaj wrócimy.

Pub Galeria Wręga
ul.Józefa 17, Kraków
https://www.facebook.com/pubwrega/

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*