Tutti Santi – najlepsza pizza w Krakowie?

tutti santi

Wciąż przygotowujemy kolejne wpisy z podróży po Malcie, lecz w dniu dzisiejszym odkryliśmy w Krakowie miejsce tak zaskakujące, że nie mogło ono czekać w szufladzie na recenzję. Mowa tu o restauracji Tutti Santi, która jest… pizzerią. Ale nie zwykłą pizzerią, ponieważ nieoczekiwanie okazała się serwować najlepszą pizzę, jaką mieliśmy okazję zjeść w Krakowie!

Pizzowy potop

Wszyscy doskonale wiemy, jak wiele pizzerii znajduje się obecnie w Krakowie. Na każdym osiedlu są co najmniej 2-3, z których prawie każda serwuje też pizzę na dowóz. Pizza stała się biznesem prostym i dosyć dochodowym, ponieważ nawet te najgorsze pizzerie wysyłają co chwilę na swoich brzęczących rumakach rycerzy, którzy przyprawiają o ból głowy wszystkich okolicznych mieszkańców. Oczywiście odbija się to na jakości serwowanej pizzy. Do tego dochodzi poziom „kreatywności” właścicieli pizzerii, który jest wręcz nieskończony. W 90% takich miejsc znajdziemy połączenia tak idiotyczne i niewspółgrające ze sobą, że odruchy womitoryjne wzbudza w nas już samo czytanie menu, o jedzeniu nie wspominając. Jak jednak się okazało, w ciemnym tunelu pizzowej beznadziei pojawiło się światełko.

Tutti Santi – kolejna sieciówka czy hit?

Wrocław, Kalisz, Poznań, Kielce, lista miejsc, w których znajdują się restauracje Tutti Santi, jest spora, dlatego z dużym dystansem podeszliśmy do nowo otwartej miejscówki w Krakowie. Tym bardziej, że znajduje się ona nie na Kazimierzu czy w centrum, ale obok Centrum Handlowego na Zakopiance… Jak jednak już wiele razy się okazało, to właśnie w najmniej oczekiwanych miejscach potrafią kryć się prawdziwe perełki.

Valerio Valle – pizza pod okiem mistrza

Pizza w Tutti Santi – jak piszą właściciele – jest objęta „patronatem” Valerio Valle. Na pierwszy rzut oka zabrzmiało to dosyć śmiesznie, niemalże niczym „Januszowski” trik marketingowy, ale już po chwili na stronie internetowej Tutti Santi doczytaliśmy, iż rzeczywiście jest to postać bardzo uznana w świecie pizzy. Mistrz Włoch, wicemistrz świata… ale jak to się ma do tego, co można zjeść w sieciówce?

Niesamowite zaskoczenie

Po zostawieniu samochodu pod Castoramą (właściwie jedynym powodem odwiedzenia tego miejsca, były początkowo zakupy w Castoramie i nagły napad głodu) udaliśmy się przez pasaż dzielący parking pod sklepem budowlanym z parkingiem pod Carrefourem. Nie spodziewaliśmy się szału, bo czego można było oczekiwać w takim miejscu? Jakież było nasze zdziwienie, gdy przed wejściem do pizzerii czekało kilka osób, usiłując upolować wolny stolik. Był to dla nas pierwszy sygnał, że może jednak nie jest to zwykła pizzeria… Wejść udało nam się bardzo szybko, gdyż akurat zwolniło się kilka stolików na raz. Usiedliśmy w tłumnym lokalu, a kolejki oczekujących na wejście powiększały się z minuty na minutę. Lokal otwarto nie dawno, więc wygląda bardzo ładnie i czysto. Jest jasny i przestronny, a na jedym z blatów dumnie prężą się włoskie specjały: oliwy, przetwory, marynaty – wszystko na sprzedaż. Do tego otwarta kuchnia, z wielkim opalanym drewnem piecem do pizzy, i piękne, ceglane ściany. No i obsługa, w tym przemiły kelner Patryk, który w mgnieniu oka przyniósł nam karty.

Najlepsza pizza w Krakowie?

tutti santi

Karta okazała się dosyć zaskakująca, gdyż pomimo wielu pozycji na liście, wszystkie połączenia były dość niecodzienne (głównie za sprawą ciekawych i prawdziwie włoskich produktów) ale nadzwyczajnie do siebie pasowały. To był kolejny sygnał, że coś jest na rzeczy. Szybko wybraliśmy swoje pizze – Santa Rita (pomidory zapieczone z oliwą czosnkową i Parmezanem, szynka Crudo di Parma, Mozzarella di Bufala D.O.P. – włoski ser z regionu Kampania, pomidorki koktajlowe i świeża bazylia) oraz San Giuseppe (włoski sos pomidorowy, mozzarella włoska, włoska dojrzewająca polędwica Bresaola, borowiki, ser owczy ser Pecorino). Musicie przyznać, że brzmi wspaniale! Ostatnią pozytywną niespodzianką przed zjedzeniem, która już prawie całkowicie pozwoliła nam uwierzyć, że doświadczymy za chwilę czegoś niezwykłego, były stojące na naszym stoliku 3 rodzaje aromatycznej oliwy, służącej jako dodatek do pizzy. Duże wrażenie zrobił też na nas fakt, że mimo pełnej restauracji i wciąż napływających z zewnątrz gości, nasze zamówienie doratło do nas w ciągu dosłownie 15 minut od chwili zamówienia, i to bez uszczerbku na jakości pizzy.

Dla nas TAK!

tutti santi

Po pierwszym kęsie dosłownie zaniemówiliśmy z wrażenia. Nie byliśmy w stanie wyksztusić z siebie słowa, gapiliśmy się tylko na siebie, mrugając i wytrzeszczając oczęta, by chociaż w ten sposób przekazać sobie, że … WOW! Z miejsca wiedzieliśmy, że wszystkie te wcześniejsze sygnały były słuszne, bowiem smak pizzy okazał się być niesamowitym. Na prawdę, nie pamiętamy kiedy ostatnio jedliśmy tak wspaniałą pizzę! Ciasto idealne, chrupiące a zarazem delikatne, dobrze trzymające znajdujące się na nim składniki. Lekkie, ze spokojem można opędzlować całą pizzę, bez wyrzutów sumienia i uczucia przejedzenia. Z kolei dodatki, to produkty najwyższej jakości: świeżutka, soczysta mozzarella, aromatyczna bazylia, słodkie pomidorki koktajlowe do tego włoska, lekko podsuszana szynka parmeńska. Poemat! Z kolei pizza silniejszego, to istna eksplozja smaku! Fantastyczne połączenie lekko słonawej polędwicy z aromatycznym borowikiem i serem owczym to prawdziwy strzał w dziesiątkę! No i te oliwy, jeszcze bardziej podkręcające to niesamowite doznanie kulinarne. Chapeau bas!

Tutti Santi Kraków
ul.Zakopiańska 62, Kraków
http://tuttisanti.pl/restauracje/krakow

3 myśli na temat “Tutti Santi – najlepsza pizza w Krakowie?

  1. Tak, w tym lokalu podaja boską pizzę. Trafilam tam przypadkowo, ale wiem, że wrócę tam na pewno. Pyszne ciasto, doskonalej jakosci dodatki i aromatyczne oliwy.
    Mniam.
    Łódź czeka na Tutti Santi.

  2. A ja odkryłam ostatnio inna włoską restaurację w Krakowie. Tutti Santi znam z Wrocławia i pizza pyszna, ale w Cucina Aperta mmmmmistrzostwo! I to nie tylko pizza ale pełne menu dań prosto z Włoch. Zlokalizowana w Serenadzie, więc robiąc zakupy chętnie zaglądam.

    1. Dziękujemy za cynk! Z pewnością kiedyś odwiedzimy i być może tytuł tego posta będzie musiał ulec zmianie 🙂

Dodaj komentarz